Co dodaję do płatków i dlaczego? #2

Jakiś czas temu pisałam Wam o tym, co pojawia się w moich owsiankach. Wówczas, TUTAJ opisywałam źródła NNKT, które warto dorzucić do śniadania. Dziś kilka propozycji na owoce.


Wydaje mi się, że śliwki odwzajemniają moją miłość :) 


Owoce w płatkach to świetna sprawa, doskonałe źródło witamin i słodyczy w misce. Świeże owoce są jednak dostępne przeważnie tylko w sezonie, zaś zimą i na początku wiosny ani cena, ani jakość nie zachęca (przynajmniej mnie) do kupowania ich większej ilości.  Jak sobie radzić? Możliwości jest kilka – otóż można całkowicie zrezygnować z owoców na rzecz innych dodatków, można też owoce mrozić i w ten sposób zatrzymać smak lata, niestety pojemność każdej zamrażarki jest ograniczona, a dodatkowo wymaga to wysiłku w sezonie, no i chyba nie każde owoce da się w ten sposób przechowywać. Niemniej jednak ta możliwość nie jest mi obca, co pokazywałam Wam TUTAJ. Kiedy jednak skończą się mrożone zapasy można wykorzystać suszone owoce.

Dlaczego?
Po pierwsze to świetne źródło skoncentrowanego błonnika. Z tego powodu śliwki, czy morele będą doskonale regulowały pracę jelit.


Dodatkowo to wciąż źródło witamin. Suszone owoce to w pewnym sensie skoncentrowana wersja świeżych odpowiedników. Mają mniej wody, co za tym idzie ilości witamin przypadające na 100g także będą rosły i to znacznie. Są szczególnie bogate w witaminy z grupy B. To także źródło minerałów takich jak - miedzi, żelaza, magnezu, potasu.


Witaminy, błonnik, czyli same cuda, a do tego w suszonych owocach odnajdziemy także moc przeciwutleniaczy, które chronią organizm przed szkodliwym działaniem wolnych rodników, czyli innymi słowy przed starzeniem.

 Poza tym są łatwe w przechowywaniu. W przeciwieństwie do mrożonek zajmują mniej miejsca, mogą leżeć w szafce, no i można je uzupełniać cały rok.


Jedyna wada suszonych owoców to kaloryczność. 100g to około 300kcal, zależnie od owocu. Wynika to, jak już pisałam z braku wody w suszonych odpowiednikach, co czyni je po prostu bardziej skoncentrowanymi. Łatwo zatem z nimi przesadzić. Można nad tym nieco zapanować próbując nieco namoczyć je przed użyciem. Spęcznieją i odzyskają wówczas nieco wody.

Najczęściej w moich owsiankach pojawiają się:

śliwki
morele
rodzynki
jabłka
aronia
daktyle

Często jadacie suszone owoce?

Chcecie być na bieżąco?
Zapraszam Was do obserwowania za pośrednictwem

Instagrama TUTAJ

Facebooka TUTAJ

1 komentarz:

  1. Najbardziej lubię owsiankę ze śliwką i rodzynkami:)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz to dla mnie nagroda i mobilizacja do dalszego pisania. Dzielcie się swoimi wrażeniami i przemyśleniami, chętnie wysłucham też Waszych uwag i sugestii, to miejsce tworzę dla Was!

Copyright © 2014 my healthy style , Blogger