Ekspresowe naleśniki - idealne do... wszystkiego!

Ostatnio mam bardzo dużo pracy na wielu polach, szukam zatem oszczędności czasu w każdym aspekcie, także w gotowaniu. Z tego względu dziś przepis na ekspresowe naleśniki. Placki są uniwersalne i najlepiej nasmażyć ich cały zapas. Sprawdzają się świetnie na słodko i na słono.




Składniki – są to proporcje, w zależności od potrzeb po prostu podwajamy lub potrajamy wszystko
szklanka mąki (120g) – ja użyłam mąki żytniej razowej 2000 
jajko 
100ml mleka 2% 
150ml wody 
pół łyżeczki proszku do pieczenia 
ewentualnie dodatki – wedle uznania: wiórki kokosowe, miód, kakao, siemie lniane lub zioła, czosnek, suszone pomidory – możliwości są nieograniczone 
kilka kropel oliwy lub oleju


Ekspresowe przygotowanie
1. Mąkę przesiewamy do naczynia, dodajemy proszek do pieczenia. 
2. Wrzucamy nasze ulubione dodatki i mieszamy wszystko na sucho. 
3. Dodajemy mleko i jajko, wszystko mieszamy. 
4. Dodajemy wodę – ostatnio użyłam dokładnie tyle, lecz jej ilość należy dostosować do konsystencji masy. 
5. Smażymy na dużej patelni na niewielkiej ilości tłuszczu. Zawsze mówiono mi, że najlepsze naleśniki wychodzą smażone na słoninie, choć nigdy sama tego robiłam.
Gotowe!

Teraz do środka wkładamy czego tylko dusza zapragnie. 
Ja pierwszego dnia na śniadanie wybrałam biały ser na słodko z wiórkami kokosowymi i truskawkami. Pycha!

A Wy? Wolicie naleśniki na słodko czy słono?

Chcecie być na bieżąco z tym co dzieje się w mojej kuchni, siłowni i nie tylko?  Zapraszam do polubienia mojego profilu na:
Facebooku (TUTAJ)
oraz
Instagramie (TUTAJ)

7 komentarzy:

  1. kocham naleśniki!
    Pycha!
    Zapraszam do mnie :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja zawsze dodaję tłuszcz do ciasta - wystarczy łyżeczka, a dzięki temu można smażyć na suchej patelni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo zależy też od jakości patelni, czasem nie trzeba nawet w ogóle dodawać tłuszczu.

      Usuń
  3. Ja lubię naleśniki w obydwu wersjach :) Chociaż te "na słono" znam jedynie z węgierskiej palacinty, tradycyjnej potrawy, bez której zjedzenia wyprawa na Węgry nie może być udana ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Narobiłaś mi na nie ochoty, tylko jajek w domu nie mam :(

    OdpowiedzUsuń
  5. O albo na słodko, albo alla burito :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz to dla mnie nagroda i mobilizacja do dalszego pisania. Dzielcie się swoimi wrażeniami i przemyśleniami, chętnie wysłucham też Waszych uwag i sugestii, to miejsce tworzę dla Was!

Copyright © 2014 my healthy style , Blogger